Valla de la Luna i pustynia Atakama

Valla de la Luna

Czas na kolejny przystanek w trakcie naszej chilijskiej podróży. Tym razem opuścimy na moment nasz glob, choć rzecz jasna tylko w przenośni. Valla de la Luna, czyli Dolina Księżycowa. Często nazwy miejsc rodzą w naszej głowie błędne wyobrażenia, które w zderzeniu z rzeczywistością przynoszą rozczarowanie. Jednak nie tym razem. Dolina Księżycowa to nazwa w pełni adekwatna do miejsca. Ze względu na skaliste formacje i puste przestrzenie, dolina w pełni przypomina powierzchnię naszego naturalnego ziemskiego satelity.

Maszerując po Księżycowej Dolinie mamy wyjątkową możliwość obcowania z historią naszej planety, czyli siłą natury w jej najczystszej postaci. Przed naszymi oczyma pojawia się surrealistyczny krajobraz, ukształtowany przez setki tysięcy lat erozji. Formacje obfitujące w minerały wyrzeźbione przez wiatr, wodę i inne siły przyrody.

Historię Ziemi przedstawia się często w postaci osi czasu odwzorowanej na 24-godzinnym zegarze. Zaryzykuję zatem stwierdzenie, że w pewnym stopniu taki zegar dane nam było oglądać ze szczytów księżycowych wydm. Łatwo zanurzyć się w tajemniczości tego miejsca, choć dwa dni to zdecydowanie za krótko, aby nasycić się nim w pełni.

Dolina Księżycowa nie jest jedynie oazą dla miłośników krajobrazów i filozoficznych rozmyślań. Przyciąga także entuzjastów outdooru, czyli miłośników sportu i aktywności na świeżym powietrzu. Możecie spróbować wspinaczki skalnej, jazdy na rowerze górskim lub trekkingu. Pragnę jednak nadmienić, że wspominam o podróży po najsuchszym miejscu na Ziemi, w którym to eksplorujemy coraz to wyższe tereny. Takie połączenie wymaga dobrej kondycji, potrzebnej nie tylko do pieszych spacerów i zwiedzania. Niemal każdemu zależy na minimalnym komforcie podróży, a pomniejszone zasoby tlenu potrafią w wielu przypadkach utrudniać funkcjonowanie. Dla niektórych jednak takie warunki nie stanowią żadnego problemu. Widok przemierzających pustynię rowerzystów nie jest w tym miejscu czymś specjalnie egzotycznym. Sama na co dzień uwielbiam jazdę rowerem górskim, niemniej nie wiem, czy miałabym odwagę na pustynną podróż w tym stylu. Z mojej strony pełne chapeau bas.

O pustyni Atakama

Wspominałam wcześniej, że pustynia Atakama jest najsuchszym miejscem na Ziemi, choć paradoksalnie nie jest całkowicie pozbawiona życia. W zależności od miejsca możemy spotkać rośliny i zwierzęta, które doskonale przystosowały się do ​​panujących warunków. Natomiast na terenach, gdzie roczna suma opadów jest praktycznie zerowa, roślinność występuje w minimalnych ilościach lub jest niemal nieobecna. Ekstremalny charakter pustyni jest skutkiem położenia geograficznego (m.in obecności Andów), układu środowiskowego i wpływu prądów oceanicznych. Klimat Atakamy charakteryzują również wyjątkowe amplitudy temperatur. Latem w ciągu dnia osiągają wartości rzędu 30°C, aby nocą spaść w okolice 0°C. Tym samym amplituda może sięgać nawet 20-30°C w ciągu doby. W związku z panującymi tam warunkami ​​Atakama jest atrakcyjnym miejscem dla badań naukowych i obserwacji astronomicznych. W pobliżu Doliny Księżycowej znajduje się jedno z największych i najnowocześniejszych obserwatoriów astronomicznych na świecie – ALMA (Atakama Large Millimeter Array).

Chwilami opis panujących na pustyni warunków może budzić obawy przed potencjalną podróżą. Rzeczywiście nie jest to miejsce przyjazne naszemu gatunkowi, jednak trzymając się pewnych zasad eksploracja tych terenów nie jest niczym strasznym. Oczywiście należy pamiętać, że w przypadku samotnej wędrówki bez odpowiedniego przygotowania i wiedzy możemy zrobić sobie krzywdę. W końcu podróżujemy po coraz to wyższych terenach, jesteśmy w najsuchszym miejscu naszego globu, a chłodny wiatr zdradliwie maskuje potężne działanie słońca. Wprawdzie każdemu inaczej objawia się choroba wysokościowa, niektórym nawet nie objawia się wcale, ale w przypadku zorganizowanej wycieczki mieliśmy możliwość skorzystania z butli tlenowej. My na całe szczęście nie mieliśmy takiej potrzeby, zwłaszcza w Chile. W Boliwii i coraz to wyższych punktach posiłkowaliśmy się liśćmi koki, które naprawdę pomagają. Ale o tym następnym razem. Na co dzień najważniejsze jest nawodnienie, dobry krem przeciwsłoneczny, ubiór na cebulkę i pogodzenie się z mniejszą ilością tlenu, co za tym idzie mierzenie sił na zamiary, unikanie zbędnego przemęczenia i spokojna głowa – a podróż odbędzie się bez większych problemów.

2 odpowiedzi na „Valla de la Luna i pustynia Atakama”

    1. Yes ♥️ truly beautiful and magical place.

      Polubienie

Dodaj odpowiedź do KarolinaJurkiewicz Anuluj pisanie odpowiedzi